niedziela, 16 września 2012

Kasztanobranie...


Jesień przypomina, że nadchodzi jej czas. Czas kolorów, umiarkowanego ciepła, nostalgii i długich wieczorów.
Wraz z grandsonami chodzę po okolicach Przedostatniego Przystanku, gdzie natura pyszni się różnorodnością drzew,  nie pomijając kasztanowców. Dla 8 i 9 Cudu Świata jest to przede wszystkim rywalizacja.
Który to ma więcej brązowych kuleczek. W tym wieku to bardzo ważne.
Pierwsi Władcy z niedalekiej Złotej Kaplicy z aprobatą przyglądają się rozbrykanym chłopcom
Katedra tonie w słońcu. Świat zdaje się być pięknym...

A tak o kasztanach śpiewa Irena Santor w swej piosence.


82 komentarze:

  1. nie dziwię się twoim cudom...sama, jak dziecko, uwielbiam zbierać kasztany, napychać nimi kieszenie i wszystko co się da...chłonąć ich piękny, delikatny zapach, wyłuskiwać z łupinek...ach, ile mi radości sprawiłaś tą notką!. ściskam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato16 września 2012 12:02

      Na prośbe Kreatorki mojego nowego bloga pisze teraz lekkie posty. Wrócę do swoich ulubionych tematów niedługo.Pozdrawiam..

      Usuń
  2. Witaj w nowym miejscu, nostalgicznie i jesiennie:))Paczucha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato16 września 2012 13:19

      Staram się zaaklimatyzować podobnie jak w realu... Pozdrawiam

      Usuń
  3. świat jest piękny-nam się tylko wydaje że jest inaczej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato16 września 2012 13:48

      Masz racje. Świat jako taki piękny jest - to prawda - ale....

      Usuń
    2. andante spianato16 września 2012 14:05

      Każdy wstawi właściwe..

      Usuń
    3. andante spianato18 września 2012 19:52

      Pozdrawiam bladym świtem

      Usuń
    4. a ja - z gabinetu:)

      Usuń
    5. andante spianato25 września 2012 02:56

      Miło mi

      Usuń
    6. ale za to weekend wolny, zastanawiamy się z Królikiem Benczem kiedy znów powtórzyć pyrkowski wypad:) Marzę o pyrach z gzikiem:)))

      Usuń
    7. andante spianato26 września 2012 11:32

      To nie jest głupi pomysł...

      Usuń
  4. bo świat "andante", jest autentycznie piękny. To my-ludzie, robimy w nim bałagan.

    OdpowiedzUsuń
  5. andante spianato16 września 2012 20:15

    Miło mi ,że tak uważasz. Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Klik dobry:)
    A niektórzy noszą kasztany w kieszeni. Wkładają też pod materac. Podobno tak jest zdrowo.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato16 września 2012 22:52

      Ja też spałam na kasztanach , ale czy ja wiem na ile o zdrowe. Ale w końcu nie przeszkadza. Pozdrawsim

      Usuń
  7. Podziwiam świat, kiedy świeci słonce, a kiedy zmienia się ciśnienie i mam chandrę, nie widzę najpiękniejszych rzeczy. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato17 września 2012 10:58

      Myśle , że to każdy tak ma. Pozdrawiam serdecznie...

      Usuń
  8. Zabiorę dzisiaj swojego Szczerbatego i Pytalskiego do Łazienek - nazbieramy kasztanów tak jak to kiedyś robiła ich babcia, tata i wujek.
    Serdeczności Andante

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato17 września 2012 10:59

      Myślę , że na Łazienkowskie kasztany lisi się co najmniej pół Warszawy. Spieszcie się....

      Usuń
  9. Mam swojego osobistego Kasztanowca :-)
    Jest jak najbardziej osobiście mój, ponieważ sama go zasadziłam przed laty w moim ogrodzie. Samego aktu zasadzania nie pamiętam nawet mgliście - kiedy to się działo, byłam półtoraroczniakiem, którego maleńką piąstkę ściskającą maleńki kasztan poprowadził we właściwym kierunku Dziadek.
    Mój Kasztanowiec wyrósł na potęgę. Każdej wiosny sypie kwieciem, każdej jeieni darzy owocami. Koronę ma rozłożystą, a korzenie zdrowe.
    I tego, co on ma, życzę każdemu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato17 września 2012 19:42

      Witaj na moim Przedostatnim Przystanku. To bardzo fajny zwyczaj sadzenia przez dzieci i w ich imieniu kiedy się rodzaj drzewa. Zaczyna być coraz bardziej popularny. Pozdrawiam...

      Usuń
  10. Hej..
    Dzięki na namiary na siebie... Mnie też ruszyło ze starych śmieci - jestem dostępna pod http://alexi78.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. andante spianato18 września 2012 02:06

    Ciesze się zaraz tam przyjdę.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasztany...kasztany...Najlepiej zbierać je "po jednemu" - skłon... kasztan... chwyt... wyprost... kieszeń...skłon... kasztan... chwyt... wyprost... kieszeń...skłon... kasztan... chwyt... wyprost... plecy!!!...serce... POZDRAWIAM...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato18 września 2012 10:54

      Ale najlepsze sa na Placu Pigalle. Pozdrawiam serdecznie....

      Usuń
    2. Ciotka Zuzanna lubi je jako zakąskę...ZDROWIE!!!

      http://lamus.bloog.pl/

      SILVA RERUM

      Usuń
    3. andante spianato19 września 2012 11:52

      Ja nie ukrywam też lubię...

      Usuń
  13. Teraz musisz z wnuczkami zrobić ludziki, tylko dozbierajcie jeszcze żołędzi z czapeczkami i kup zapałki.
    Serdecznie pozdrawiam na samym początku "Szkła kontaktowego"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato18 września 2012 19:50

      Do ludzików jeszcze musimy nazbierać żołędzi. Potrzebne będą"dekle"

      Usuń
    2. No właśnie o tym pisałam. To Twoje zielone ptaszysko siadło na pisanym przeze mnie komentarzu i nie myśli odlecieć.

      Usuń
    3. andante spianato20 września 2012 01:47

      Ale musisz przyznać , że est urocze..

      Usuń
    4. Niech sobie będzie urocze, chyba to jest żółty kanarek, tylko dlaczego siedzi mi na słowie KOMENTARZ i zamiast na komentarz muszę kliknąć na niego. Sama kliknij, to zobaczysz, co Ci się wyświetli.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Juz widziałam i przyznam ,ze mnie się specjalnie nie psoci "Sie trzym"

      Usuń
    6. I na mnie też się ptaszek uwziął. W cokolwiek chcę kliknąć - tam siada i nie daje się odgnić. Najgorzej, jak siądzie na "Opublikuj komentarz". Złoszczę się wtedy, bo nie mogę spokojnie komentować blogów z tym psotnikiem.

      Usuń
    7. andante spianato26 września 2012 06:27

      Kochana, widze , że dajesz rade. Tylko nie wiem jak to się stało , że ptok upierzenie zmienił.Pozdrawiam...

      Usuń
    8. Może on jest jak liście, co na jesień kolor zmieniają z zielonego na złoty. Potem zbrązowieje albo sczerwienieje, a potem spadnie:)))

      O! teraz grzeczny, nie siedzi na "Opublikuj".

      Usuń
    9. andante spianato26 września 2012 11:30

      Nawymyślałam mu trochę , że mi gosci płoszył. Obiecał poprawę...

      Usuń
    10. Czy na każdym Twoim blogu mam Cię poganiać do pisania nowego postu?

      Usuń
    11. Chwilowo ograniczają mnie obowiązki babci , ale przeci8eż nie mozesz kurna wyjść z wprawy

      Usuń
    12. A jak, kurna, wyjdziesz z wprawy pisania postów na Bloggerze, to co będzie?

      Usuń
    13. Spoko dam radę Tylko grandsony oddam elternom...

      Usuń
  14. A ja Andante byłam w lesie i zamiast grzybów, uzbierałam sobie szyszek. Pamiętam jak kiedyś z wnuczkami robiliśmy takie fajne ludziki z kasztanów i żołędzi. To była fajna zabawa.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato19 września 2012 11:51

      Szyszki tez fajnie się zbiera...

      Usuń
    2. Właśnie zrobiłam sobie taki stroik z szyszek i dyniek ozdobnych, zobaczysz go, bo mam zamiar przedstawić go na blogu swym ...

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. andante spianato25 września 2012 02:54

      Juz się lisie...

      Usuń
    4. No to jeszcze troszku moja droga musisz się po-lisić:))
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  15. Za chwilę czekać mnie będzie zbieranie kasztanów i żołędzi na zajęcia plastyczne w przedszkolu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato19 września 2012 11:49

      Łomatko to Madziusia już jest w przedszkolu. Kiedy to sie stało?

      Usuń
    2. Spokojnie... na razie grupa starszaków w żłobku, ale mogłam już ją do przedszkola puszczać, bo "normy" spełnia - 2,5 roczku skończone.
      Była na czas zamknięcia naszego w innym, w najstarszej grupie, gdzie były dzieci w jej wieku i o rok starsze, które właśnie od września szły do przedszkola. Widać było szczególnie w nocy (płacze, rzucanie się), ryk jak tylko z domu wychodziliśmy że to bardzo stresujące dla niej jest. Po niecałym tygodniu wzięłam ją i spędziłyśmy cały sierpień na przydomowych piaskownicach.
      Do obecnego żłobka pędzi jak szalona, widać że jej tam dobrze.

      Usuń
    3. andante spianato20 września 2012 01:22

      Czyli norma , większość dzieci ma problemy z adaptacją. Pozdrawiam Was Wszystkich...

      Usuń
    4. Chyba kwestia przyzwyczajenia do "murów". A druga sprawa obecny żłobek mamy prawie pod domem, do tego niechcianego musieliśmy kawałek iść.

      Usuń
    5. andante spianato25 września 2012 03:43

      Właściwie to nie wiadomo czym kieruja sie dzieci...

      Usuń
    6. Ciężko powiedzieć, mnie się wydaje że w tym tymczasowym były dzieci starsze, a Madzia jest drobniutka jak na swój wiek, więc mogły jej brać zabawki, nie bawić się z nią czy wręcz dokuczać. Szczególnie że córa nie stroni od dzieci i na placu zabaw bawi się czy to w piaskownicy, czy to biegając wkoło by zjechać ze zjeżdżalni.

      Usuń
    7. andante spianato26 września 2012 01:00

      Czyli na nic nie ma reguły...

      Usuń
  16. Witaj na nowym blogu :)
    Podobają mi się te gadżety - ten zielony fruwający ptaszek i te żółte krople rozbryzgujące się po "pacnięciu" w blog myszą ;)Fajne są :)
    Nie dziwi mnie Twój sentyment do starego bloga, też mam spory sentyment do mojego, najchętniej przeniósł bym go w całości do mojego obecnego, ale to masa roboty, więc chyba skończy się na przeniesieniu wszystkich postów.
    Moi chłopcy też lubią zbierać kasztany, a potem te kasztany leżą gdzieś w domu zapomniane, aż po pewnym czasie żona je po kryjomu wyrzuca, bo robią się stare i pomarszczone, zresztą podobnie ma się z sprawa z ludźmi, tylko dłużej trwa ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato20 września 2012 01:20

      Nie wiem czy dałabym radę przenieść tamten blog i ten zlikwidowany nieopatrznie w 2010 roku. Pozdrawiam...

      Usuń
  17. Pomnę jakem pacholęciem będąc przeróżne z uzbieranych wyczyniał figury i zwierzątka. Synowi żem tejże sztuki jeszcze pokazał, córka już na to patrzyła jakoby na wariactwo jakie...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato20 września 2012 01:17

      Moje wnuki bardzo to bawi. Mnie samo zbieranie również..

      Usuń
  18. Jak tu pięknie u Ciebie! Też myślę o jakichś przenosinach z onetu, ale narazie real i wirtual musi chwilkę poczekać. Uściski serdeczne.)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato20 września 2012 01:16

      Ja długo dojrzewałam do tej decyzji... Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  19. O kasztanach, Andante, śpiewała też chyba Rena Rolska: "Kochany, kochany...". Być może mamy na myśli tę samą piosenkę? Jako brzdąc nie mogłem pogodzić się z tym, że owoce kasztanowca są takie ładne, a takie... niesmaczne!!!
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato23 września 2012 12:46

      Bo nie natrafiłeś na marony. A Rolska faktycznie też tę piosenkę śpiewała..Pozdrawiam...

      Usuń
  20. Cóż, będzie się trzeba pogodzić z jesienią, także życia, choć mnie do lata zawsze bliżej;-) Życie, by Ci to miejsce długo służyło. A kasztany? - kasztany uwielbiam i piosenkę też;-))
    Pozdrawiam słonecznie;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato24 września 2012 12:45

      Dzięki za miłe słowa. Ja jesień lubię i to bardzo...

      Usuń
  21. Czekam na Twoje nowe posty. Tymczasem ciepło pozdrawiam, życzę słonka.

    OdpowiedzUsuń
  22. andante spianato26 września 2012 06:25

    oprzerwa , niezbyt długa bo mam moje Cuda w domu.. Ale postaram sie .Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  23. Dwa dni temu wybrałam się na poszukiwanie spadłych z drzewa kasztanów. Niestety, u mnie wciąż wiszą na drzewach.

    OdpowiedzUsuń
  24. andante spianato27 września 2012 20:07

    U nas już niewiele na drzewach...

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej!
    Dziękuję za wizytę u mnie i Otylii:)
    Tak jesień to kasztany. A kasztany kojarzą mi się z początkiem roku szkolnego. Dawno to było, ale prawda:)
    A teraz niestety JESIEŃ ŻYCIA. I jakoś się z tym pogodzić nie mogę, ale muszę.
    Mam prośbę. Jak dajesz mi komentarz to podpisz się tak, żebym klikając mógł od razu znaleźć się u Ciebie na blogu. Bo tak szukam kto to do mnie napisał! Jak naciśniesz na Vojtek to od razu na blogu sie u mnie znajdziesz!
    Z góry Ci dziękuję.
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato29 września 2012 00:04

      Dobrze, pozdrawiam serdecznie...

      Usuń
  26. Lubie ten czas, kasztany zbieram, kolorami się zachwycam.
    Zdrówka dla całej rodzinki. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. andante spianato29 września 2012 13:00

      Moje wnuki szaleją . Uzbieraliśmy już prawie 10 kg , a córka się wścieka i wyrzuca nas z tym z domu....

      Usuń
    2. A niedobra córka! Kasztany to jest to, co dzieci lubią jesienią najbardziej:)))
      Ściskam

      Usuń
    3. Bo platają się pod nogami . Pozdrawiam...

      Usuń
  27. Wspaniałe zdjęcie, w takim obrazie nawet jesienny klimat jest miły. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie na blogu i pozdrawiam...

      Usuń
  28. Hej!
    Dzięki za wizytę. I tak nie wszystko opisałem. w Warszawie odbyły się jeszcze wyścigi uliczne samochodowe! Ze startem i meta przy Teatrze Wielkim. Coś z Twojej branży. Chodzi mi o ten Teatr:)
    W każdym razie dziękuję Ci osobiście za odwiedziny bo i Ty przyczyniałaś się do mojej wizyty w Gdańsku na Blog Forum Gdańsk 2012.
    W pojedynkę nie da rady.
    Jak to w życiu:)
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  29. I słusznie. Najważniejsze to mieć z kim dzielić to co się lubi. Pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń