niedziela, 12 października 2014

Nareszcie...

Po przeszło miesiącu udało mi się z pomocą ludzką (serdeczne dzięki) wejść na ten blog. Dużym zaangażowaniem wykazał się maratończyk, którego nie ma na tym zdjęciu, ale startuje w tych zawodach od lat. Swój wkład mają też pani Profesór, Lotka Gracja i Rysiek .Mam nadzieje, ze mimo przeciwności i tzw kłód znajdę czas na dalsze prowadzenie bloga. Za chwilę mam zamiar lecieć na trasę maratonu i wiwatować, zagrzewać do walki uczestników.A jest ich niebagatelna ilość . Ponad 7 tysięcy. Sam prezydent miasta Ryszard Grobelny staruje z nr 7777 i to od lat.Na temat maratonu mam mieszane uczucia. Jest to jak mówią ortopedzy duże obciążenie stawów. Ogromny wysiłek i w zasadzie trudno powiedzieć czemu służy. Chyba wyłącznie satysfakcji.W każdym razie szanuję ludzkie upodobania bo to jest najważniejsze. Tolerancja - na miły Bóg.

Zapraszam na scenę

32 komentarze:

  1. To leć, leć i wiwatuj!!!! A jak na samym końcu zobaczysz drągala z numerem 2285 to to będzie mój Młodszy!!!!!We wszystkich maratonach biega...
    Serdeczności:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym tłumie widziałam tylko mojego maratończyka., a poznaniacy ( nie wszyscy) pomstowali na paraliż w mieście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed chwila dzwonił, ze dobiegł z czasem 5 godzin i 4 minuty. Ale nie był ostatni:-)))

      Usuń
    2. Mój maratończyk też nie był ostatni, bo ostatnia jest zawsze ponad 70 letnia pani Maria..

      Usuń
    3. Podobo na trasie były fajne transparenty. Na przykład :"A nie lepiej było wybrać szachy?" I "Biegnij, biegniej, nie myśl o kupie..."...
      A następny maraton ma byc w Dębnie, a potem w Warszawie..

      Usuń
    4. Ludzie mają bardzo jajcarskie pomysły...

      Usuń
  3. Nigdy nie zrozumiem maratończyków, ale to nie znaczy, że ich nie podziwiam. Mój ulubiony dystans to 400 metrów, oczywiście w młodości.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie rozumiem ale chylę głowe. Byka zaraz poprawię...

      Usuń
    2. Byki to Twoja specjalność;))
      Miłej niedzieli.

      Usuń
  4. A ja sie nieraz zastanawialam, co jest przyczyna Twojego milczenia:)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwyczajny defekt komputera. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Drogi Smurffie, ja też odetchnęłam z ulga i teraz podchodzę z nabożeństwem do ustrojstwa. Tamten padł na polu chwały.
      Pozdrawiam serdecznie....

      Usuń
  7. Kochana, cieszę się, że jesteś. NARESZCIE!!!! Brakowało tu Ciebie. Co do maratonów, to nie wiem czy jest to taka zdrowa historia, bo każdy powinien biegać na miarę swoich sił. Popieram jednak wszelkie akcje, które są związane ze sportem. Serdeczności na pomyślne blogowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zastanawiam się czy to tylko chęć zaimponowania sobie i innym , bo trudno doszukać się sensu w takim wysiłku. Pozdrawiam serdecznie...

      Usuń
    2. Znam, pasjonatów, którzy biegają dla przyjemności. Dla mnie taka przyjemność, to zbyt wielki wysiłek. U nas bardzo często odbywają się biegi uliczne z udziałem Niemców. Taka rekreacja jest formą odpoczynku ale maraton? Miłego dnia.

      Usuń
    3. Ja próbuję zrozumieć , ale nie do końca. Pozdrowionka

      Usuń
  8. Pierwszy maratończyk po tym biegu padł martwy, tak więc głupotą jest uprawianie czegoś takiego. Sport to zdrowie, ale wszystko z umiarem. To ludzka chęć popisywania się i pokazania, że się jest w czymś lepszym od innych. Startują w tym ci, co mają stalowe mięśnie i chyba rozwodniony móżdżek. Ale groźni są tylko sami dla siebie. Jak kogoś zabiją, to tylko siebie, więc toleruję tę głupotę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie. Jeśli ktoś robi cos na własny rachunek , nie należy mu przeszkadzać. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm, czyżby Dudi
    http://dudi.blog.pl/2014/10/14/moj-trzeci-maraton/
    relacjonował to samo, jeno z pozycji tego, co biegnie?:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale zapoznam sie. Pozdrawiam serdecznie...

      Usuń
  11. Basiu jak sie cieszę,że jesteś znowu, zagrzewaj do walki, sama też kijki do reki i na spacer, świetny Relax. Pozdrawiam i serdeczności zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tymi kijkami zły pomysł nie jest, ale sama nie mam specjalnie ochoty chodzić. Pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje kijki , które dostałam na urodziny stoją w szafie, bo też nie mam z kim spacerować, może zacznę sama.

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc sama nie lubie , a poza tym z kijkami nie jestłatwo. Musi być synchronizacja, bo inaczej można sobie narobić problemów. W żadnym wypadku nie służą jako podpory , co niektórym się wydaje...

      Usuń
  13. No witaj :))
    Tak, też słyszałam, że maraton to wielka satysfakcja. Bieganie chyba niekoniecznie jest dla mnie, ale znam kogoś, kto w maratonach biega i zawsze opowiada o podwyższonych poziomach endorfin wszelkiego typu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mocno podwyższonym. Mój maratończyk często odwiedzał pewien przybytek. Bardzo pozdrawiam....

      Usuń
  14. Bardo mnie to cieszy, że jesteś z powrotem.
    Oj, popatrzyć na taki maraton mogę i emocje wziąć od biegających, ale z uczestnictwem... to już gorsza sprawa, później to chyba bym niewiedziała, gdzie mam rękę a gdzie nogę. :)

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wróciłam najwcześniej jak mogłam Bardzo Cie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń